2016/09/05

Bluza kimono



Mam na imię Joanna i mam 35 lat. To nie przypływ ekshibicjonizmu, to odpowiedź na pytanie, które zadałam na fb 3 miesiące temu. Pytałam, na ile lat mnie odbieracie. Odpowiedzi delikatnie mnie odmładzały, z zaznaczeniem, że gdy chodzi o mój przekaz to zdaje się być starszą osobą. Ucieszyłam się, że tak mnie odbieracie, zawsze byłam dojrzalsza, co pokazuje moja droga. 
Piszę o wieku dlatego, że poczułam, że warto byście wiedziały - wszystkie młodsze, które poszukujecie - że przychodzi taki doskonały wiek dla kobiety, kiedy przestajecie czuć się dziewczynkami. Cudowny czas, mniej więcej 35 jest tą granicą, kiedy przeważnie jesteśmy już poukładane ze sobą, wiemy kim jesteśmy, zdajemy sobie sprawę ze swojej mocy, odpuszczamy wiele głupot, a z szufladki blogowej - już dawno przetestowałyśmy wszystkie fasony i wiemy z czym najlepiej się czujemy i wyglądamy. Piszę w liczbie mnogiej, bo moje spostrzeżenie nie jest oczywiście żadnym odkrywaniem Ameryki, tylko dołączeniem do innych tego typu wyznań kobiet w "pewnym wieku". Sama kiedyś czytałam takie wyznania i zastanawiałam się, czy to na pewno tak będzie. Nie ma smugi cienia, ciotki klotki, pani w wieku balzakowskim, chyba, że któraś bardzo chce taka być. Jest doświadczenie, jest spełnienie na wielu polach, a nadal tak wiele przed nami. To wszystko zawdzięczamy swoim wyborom, decyzjom, nauce. Nie będę zanudzać osobistymi historiami, mniej więcej wiecie, jak to u mnie jest. Mam najwspanialszego dla mnie męża, dwójkę odchowanych dzieci, żyję w zgodzie ze sobą, doceniam wybory dotyczące edukacji, drogi życiowej, założenia rodziny i czekam na kolejne fantastyczne lata. Jestem wdzięczna za wszystkie, także złe, doświadczenia, bo one uczą, jak iść dalej. Wszystko jest nauką, trzeba tylko przyjąć taką perspektywę i wyciągać wnioski. Już się cieszę, bo po 40-stce to dopiero będzie fajnie.

Dziś za sprawą zdjęć cofniemy się do wiosny, kiedy powstała ta bluza i sesja. Bardzo chciałam Wam je pokazać. Przeważnie moje sesje powstają szybko, staram się by miały jakiś sens, ale nie zawsze uda się połączyć wszystko idealnie działając w pojedynkę, a oczekując rezultatów, jak z magazynu modowego. Wiecie najlepiej, że nie jest łatwo być jednocześnie twórcą i tworzywem. Uszyć, wystylizować, zapozować, jednocześnie pilnując, by fotograf realizował koncepcję zdjęć. To naprawdę dużo, jak na - przeważnie - dwójkowy zespół mniejszych lub większych amatorów! Brawa dla wszystkich, którzy próbują i uczą się, by sesje miały odpowiednią estetykę. Nie ustawajcie, warto, uszyte ubranie to jedno, ale chęć porządnego prezentowania go na blogu, to drugie. 
Wracając do mojej sesji, była wcześniej zaplanowana, miejsce dobrane do stylówy, dzień do miejsca, światło zastane nie najgorsze i przyznam, że byłam z niej zadowolona.

No to teraz - do bluzy. Pisałam już o tym, że wszystkie moje zmagania z projektowaniem i szyciem ubrań prowadzę na własną rękę, pozwala mi to być nieustannie w procesie. Tzn. każda rzecz wynika jakoś z poprzedniej, staram się wprowadzać poprawki, żadnej nie uznaję za skończone dzieło, a kolejny prototyp, odcinek. To jest moja droga w tym temacie i trzymam się tego, co mi odpowiada.
Bluza z szarej tkaniny oparta nadal na budowie kimona. Chciałam funkcjonalnej rzeczy z paroma smaczkami, czyli jak zawsze ;) Tkanina w pięknym odcieniu grafitu to mieszanka poliestru z wiskozą i elastanem, trochę poleżała zanim znalazłam na nią sposób, bo nie jest najłatwiejsza do noszenia. Stąd tym bardziej wybór luźnego kroju. Kolejny raz wykorzystałam obie strony. Tak, wzrok Was nie myli, kołnierz bluzy i panel dolny z kieszonkami są ciemniejsze i bardziej matowe, powstały z lewej strony. Całość dąży oczywiście do nonszalancji i powściągliwości jednocześnie, czyli jak zawsze ;) Resztę zobaczycie na zdjęciach.

Dlaczego w ogóle ten wstęp o wieku zestawiłam z tą sesją? Kiedy patrzę na te zdjęcia po kilku miesiącach, oprócz tego, że włosy mam już teraz w lepszym stanie i aparat ściągnięty, widzę tu dobrze oddany klimat szczęśliwej 35tki. Tego stanu umysłu. Wschodnie podejście do ubioru, nie będzie także złym skojarzeniem. Duża ilość tkanin na ciele nie jest chowaniem się, a świadomym znajdowaniem swojego komfortu. Nie ma potrzeby epatować walorami ciała i udawadniania komukolwiek czegokolwiek :)
Życzę wszystkim czytającym, żeby zawsze mieli poczucie życia w zgodzie ze swoim wiekiem, dobrze pojętym oczywiście, nie będącym obrazem czyichś oczekiwań. 


kimono bluza - thinkinggraphic

spodnie wełniane - Burberry z sh. Duży rozmiar idealnie dopasowany przez dodanie zakładki z nadmiaru materiału w pasie

dzianinowy płaszczyk - Reserved. Jedna z ukochanych narzutek

botki zamszowe - Kazar. Od kilku sezonów ulubione i na szczęście jeszcze nie zdarte

pierścionek - Fruit Bijoux. Miłość 






2016/08/03

Klasyki




Ciąg dalszy rozprawiania się z letnią wersją kimona i druga bluzka uszyta na wakacyjny wyjazd. Tym razem także wzięłam na warsztat jedwabną tkaninę, jednak o zupełnie innym splocie niż graficzna. Grafit jest połączeniem surowego i mięsistego jedwabnego szantungu z elastyczną wiskozą. Świetna tkanina, bardzo mi przypadła do gustu, jedynie jej rozciągliwość na długości może lekko denerwować, u mnie zaszewki piersiowe podchodzą trochę do góry i muszę je poprawić. Poza tym szyje się super, nosi jeszcze przyjemniej.

Kopertową bluzkę, jak zwykle wymodelowałam na sobie, zrobiłam asymetryczne marszczenia, zaszewki, a przy tym zostawiłam na tyle luzu, że bez problemu wkładam ją przez głowę.
Jedna część przodu jest lekko ciemniejsza, zgadnijcie dlaczego? Wykorzystałam drugą stronę tkaniny, bardziej matową i lekko ciemniejszą.
Wyszła całkiem klasyczna bluzka, z detalami po mojemu. Jestem zadowolona, bo to taki rodzaj surowej i bezpretensjonalnej elegancji, który lubię i praktykuję w niektórych sytuacjach. Szwendanie się po małym nadmorskim średniowiecznym miasteczku załapało się do tej kategorii. 
Cały look jest utrzymana w tym stylu.


spódnica a'la ołówek | uszyłam dawno temu z grubszej recyklingowanej dzianiny i jest jedną z najbardziej uniwersalnych i najczęściej przeze mnie noszonych rzeczy

srebrna torba | uszyłam rok temu i nadal chętnie noszę na wakacjach

spódnicospodnie | sinsay, cienka tkanina wiskozowa, idealna na upał
buty | s.oliver, genialne, pierwszy raz dobrze się czułam w całkiem płaskich butach, noszę je non stop
okulary | ray ban, klasyk
bransoletka | kupiona na rynku z Krakowie, 16 lat temu