Uszyłam sobie, jeszcze na Święta, Dobrze Oznaczoną Tunikę*. Okazało się, że jej noszenie ma skutki uboczne - niespodziewane przemieszczanie w oznaczone myślą miejsca.
Np taki dzień - budzę się rano na obrzeżach Wielkopolski, wieczór spędzam natomiast na pustyni. Pustyni koło Błędowa, Pustyni Błędowskiej. Tunice nadal mało, ona chce już jechać dalej. Kolejne oznaczone miejsca ją przyciągają. Nie zważając na nasze nieprzygotowanie szybko robimy jej zdjęcia wykorzystując piękne okoliczności. I cóż robić, jedziemy dalej. Uważajcie na myśli, lubią się realizować.
/Tunikę szyłam z elastycznej dzianiny od m+c przy pomocy łucznikowej Heleny 2060. Krój, który sobie tym razem wymyśliłam, nawiązuje do kimona, jest też podobny do sukienki gotowej do noszenia. Ma szerokie rękawy, cała jest luźna i szeroka, dekolt zawiera plisę w V na zakładkę, rękawy i dół zostały obrzucone ściegiem elastycznym, podwinięte i zygzakowane. Bardzo sobie chwalę dzianiny z pętelką o gramaturze 230g/m, są mięsiste, dobrze się szyją, trzeba tylko bardzo uważać, żeby nie naciągać w trakcie szycia, bo możliwości mają duże dzięki 8% elastanu, można podklejać flizeliną, ja wolę stebnowanie dla stabilizacji/
*dzianina drukowana oryginalnie w krople wydała mi się zbyt posępna i pesymistyczna, jak na rozkręcającą się wiosnę, więc przy użyciu ponadnaturalnych zdolności uczyniłam z niej optymistyczną dzianinę pełną znaczników dobrych miejsc.
































































