Pokazywanie postów oznaczonych etykietą beading. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą beading. Pokaż wszystkie posty

2016/07/26

Wakacje skrojone na miarę




Z dobrymi wakacjami jest, jak z ubraniem. Powinny być dobrze dopasowane do nas, w naszym stylu, stylu życia.
Pokaż mi jak wypoczywasz, a powiem Ci kim jesteś.

Ja podążam tropem wskazanym przez rodziców. Odkąd pamiętam wakacyjne wyjazdy naszej wielodzietnej rodziny (mam 4 rodzeństwa, ale w czasach, które mam na myśli, nie było naszej najmłodszej siostry) były fajne, ciekawe, trochę na przekór czasom i z polotem. Nie przypominam sobie żebyśmy kiedykolwiek wyjechali do ekskluzywnego hotelu i leżeli pod palmą, a jednak wracam z ogromnym sentymentem do wakacji spędzanych na łonie przyrody, zawsze w pobliżu jakiegoś parku krajobrazowego czy innych dzikich okoliczności. Podglądaliśmy życie zwierząt, poznawaliśmy rośliny, przemierzaliśmy kilometry pieszo czy rowerami eksplorowaliśmy okolicę. Nie była problemem dość uboga baza turystyczna, jak na tamte czasy, rodzice zawsze wymyślili coś fajnego i jechaliśmy, często ze znajomymi i ich dziećmi. Jestem za to bardzo wdzięczna, mam masę wspomnień, pojęcie o geografii i przyrodzie.

Obecnie większość z nas, żyjących w miastach, potrzebuje bliskiego kontaktu z przyrodą, żeby znaleźć prawdziwy wypoczynek. Nic nie koi napięcia związanego ze stresem naszym codziennym, tak, jak chodzenie boso po trawie, piasku. Jak zmiana krajobrazu na pełen roślin, jak nafaszerowanie oczu zielenią i błękitem. Zbieranie owoców, wicie wianków, poszukiwanie piórek, kamieni na pamiątkę. I albo już sobie z tego zdajemy sprawę, albo powoli odkrywamy swoją nieco zapomnianą naturę i wypuszczamy się na dalsze lub bliższe wyprawy na łono.

Od kiedy z moim mężem mamy dzieci, chcemy wyjeżdżać na dłuższy wakacyjny urlop z nimi, nacieszyć się czasem spędzonym razem, budować wspomnienia i dać dzieciom punkty zaczepienia na przyszłość. Czas jest nieubłagany i zanim się zorientujemy dzieci odmówią wspólnych wyjazdów.
Komfortem jest raczej wyjechać na 2 tygodnie pozostając w minimalnej łączności z własną firmą.
Omijamy kurorty i wielkie hotele, wybieramy odludzia, ale za to z bazą i wygodnym łóżkiem. Nie wychodzimy z plecakiem w góry, ale raczej godzinami podglądamy morskie historie, bardzo zwalniamy, choć dużo jeździmy. Lubimy dużą dozę swobody, poruszamy się wyłącznie własnym samochodem, rezerwujemy nocleg, a każdego dnia decydujemy, gdzie konkretnie dziś pojedziemy.
3 lata temu tak dobrze skroiliśmy sobie miejsce odpoczynku na swoją miarę, że w tym roku pojechaliśmy 3 raz na tą samą chorwacką wyspę, objeżdżaliśmy miejsca dobrze znane i te wcześniej nieodkryte.

A jak Wy organizujecie wakacyjny odpoczynek?


Tradycyjnie, jak co roku zapraszam na relację z sukienką w tle, tym razem przewodniczką jest czarna sukienka z jerseyu wiskozowego, uszyta w zeszłym roku, składająca się z dwóch części i mająca kształt odwróconego trapezu, z surowymi brzegami, bez wykończeń, doskonała na upały, wiatr robi z nią co chce.
Oraz różowa i metalizowana skórzana torebka-przybornik na ołówki..szał.
I nowe, także mocno kolorowe, bransoletki szydełkowe.
No to, w drogę!

Poprzednie relacje do podejrzenia TUTAJ.


Ps. Niech to nikogo nie zmyli uśpiony blog i FB, żyję, nawet szyję i o wiele więcej tego widać na moim Instargramie, na który zapraszam. Jesteście tam? :)



2015/07/13

W drodze



Głowa pełna zapachów, smaków, kolorów, cudownych nowych wrażeń i nie wiadomo, jak z takiej wyprawy wrócić do codzienności. Nie będę tym razem zdawać fotorelacji z kolorowymi obrazkami, nie różniłyby się zbytnio od tych np tutaj. Wróciliśmy w miejsce, które już znaliśmy, dobraliśmy je dobrze pod nasze rodzinne potrzeby i odpoczywaliśmy. 
Był czas na zabawę, a zabawa blogerki to najpierw fantazyjny pomysł, potem precyzyjna realizacja i na końcu sesja w pocie czoła. 
Niecierpliwie czekaliśmy z mężem na najnowszego Maxa, Mad Maxa. I kiedy się doczekaliśmy, to pozostając pod wrażeniem nie mogłam sobie odmówić kolejnej bransoletki z napisem. Przed wyjazdem szybki projekt, a reszta powstała już nad pięknym modrym Jadranem. Zobaczcie zabawę z transparentną Furiosą.
W drogę!

/Druga koralikowa bransoletka to moja Intuitively pokazywana w ostatecznej wersji tutaj.





2014/09/29

Intuitively




Miało być tak pięknie, miało być tak przyjemnie. Wiedziałam, że będzie długo, ale nie spodziewałam się, że ten projekt zajmie mi jakieś 3 miesiące.
Po TYCH naszyjnikach planowałam kolejny, tym razem zrobiony z drobniejszych koralików 110 przezroczystych na przezroczystej żyłce z białym napisem, 22 w rzędzie - i taki projekt zrobiłam, żeby napis był ładny drobny. To nie mogło się udać, ale zignorowałam przebłyski zwątpienia i jeszcze na spokojnie nawlekałam na żyłkę ok 8-9 paczek po 1200 koralików.. i widziałam już siebie siedzącą wieczorami  na wakacyjnym wyjeździe i dziergającą ten szałowy naszyjnik. Pisząc oględnie, na miejscu okazało się to niewykonalne. Nie było nic widać po prostu w tym jasnym słońcu, drobne koraliki cienka żyłka, kilometry żyłki.. Po powrocie postanowiłam nie poddawać się i nawlekłam jeszcze raz te same kilometry koralików na biały kordonek ze srebrną nicią. Udało mi się zrobić może 12cm robótki, kiedy ostatecznie rzuciłam ten projekt. I dopiero całkiem niedawno pomyślałam, że podejmę jeszcze jedną próbę - koniecznie chciałam mieć ten napis - i zrobię bransoletkę. Kto nie wie, niech wierzy na słowo, że jest gigantyczna różnica między dzierganiem bransoletki z jednej paczki koralików 110 a naszyjnikiem z 9 paczek. Machnięcie wcześniej wielu naszyjników z koralików 80tek nie pomogło mi w tym przedsięwzięciu, to nie jest nawet zbliżona ilość nawleczonej nici. Za to bransoletka powstała bardzo sprawnie (białe koraliki 110, napis z przezroczystych na czarnym kordonku) i gdyby nie przytomność mojego męża pokazałabym ją już w piątek. Zobaczylibyście ją taką piękną i z bykiem, bo podczas projektowania wzoru na nowo na 12 koralików zrobiłam napis tak sprytnie i intuicyjnie, że zjadłam literę e w angielskim słowie :)

Na zdjęciach mam sweter, jakby specjalnie dla thinkinggraphic, który czekał na mnie w najlepszym lumpeksie w mieście oraz kapelusz, o jakim marzyłam również tam był.

2014/07/10

Złoty

Chwilę mnie tutaj nie było, w tym czasie byliśmy na wspaniałych wojażach wakacyjnych i jak się okazało nie udało mi się udostępnić tego wpisu przygotowanego jeszcze przed wyjazdem, więc teraz wchodzi ZŁOTO, a ja idę rozejrzeć się po internetach :)

Nie lubiłam złota, zawsze wybierałam srebro. Aż fascynacja metalicznym błyskiem powoli rozszerzyła się na inne barwy. <klik> <klik> Dziś mój ulubiony zestaw bransoletek z magnetycznymi zapięciami, które sobie zrobiłam (mignęły już w poprzednim poście. na złotą pierwszy raz użyłam koralików 110 + wypustki z 60, a pozostałe z 80) i zielona podwójna zrobiona specjalnie dla Asi :)



2014/06/06

Myśl

 

Ten wpis będzie trochę inny. Nie mam zamiaru się rozpisywać, chcę się tylko podzielić tymi prostymi, ale pojemnymi słowami.

Kiedy rozpracowywałam temat sznurów zwanych przeze mnie rurkowcami zaczęłam zabawę z projektowaniem dla nich wzorów. Wtedy przyszedł do mnie pomysł, żeby pójść w stronę prostego jasnego przekazu i zrobić troszkę więcej niż zwykły naszyjnik i tak powstały te 2. Od razu wiedziałam co napiszę.

Zaprojektowałam wzory i szydełko poszło w ruch. A potem odczekały chwilę czyli prawie 2 miesiące, bo ciągle nie było tych końcówek grubych. Kiedy w końcu mogłam zacząć je nosić nadal mi się podobały i mam w planie jeszcze kilka :)


2014/04/13

Czerwono czarne


Nadal intensywnie produkuję naszyjniki koralikowo-szydełkowe, dzisiejszy jest krwisto-czerwony. Użyłam mieszanki 6 odcieni i 2 rozmiarów koralików Toho. Po zrobieniu zdjęć uznaliśmy, że nawiązują do wampirzej klasyki i naszego gotycko rockowego rodowodu stąd wybór muzyki.
A niedługo pokażę, jaki autorski sposób na naszyjniki wykonywane tą techniką wypracowałam, czekam tylko na dostawę końcówek :)